Najczęstsze nieporozumienie w genealogii genetycznej brzmi tak: skoro test wykrył pokrewieństwo, to znaczy, że coś zostało udowodnione. Otóż test wykrył, że dwie osoby mają wspólnego przodka. Kto nim był, w którym pokoleniu żył i jak się nazywał — tego w wyniku nie ma i nigdy nie będzie. DNA wskazuje kierunek. Nazwisko i datę daje akt.
Kolejność pracy
Drzewo buduj najpierw z dokumentów, a wynik DNA nakładaj na gotową konstrukcję. Odwrotna kolejność — zaczynanie od listy dopasowań i dobudowywanie do niej drzewa — prowadzi do tego, że hipoteza podpowiedziana przez serwis staje się założeniem, którego potem nikt już nie kwestionuje.
Praktyczne minimum przed poważną pracą z dopasowaniami to czworo dziadków z imionami, nazwiskami, przybliżonymi datami i miejscowościami oraz, jeśli to możliwe, ośmioro pradziadków. Nie musi być kompletne. Musi być oparte na aktach, a nie na tym, co w rodzinie się mówi.
Przypisanie dopasowań do gałęzi
Mając drzewo, zabierz się za porządkowanie listy. Celem nie jest rozpoznanie każdego dopasowania, tylko przypisanie jak największej ich liczby do jednej z czterech linii dziadkowskich.
Zacznij od osób, które rozpoznajesz. Znany kuzyn, ciotka, ktoś, o kim wiesz, jak jest spokrewniony — każda taka osoba to kotwica. Otwórz jej wspólne dopasowania: otrzymana grupa najpewniej należy do tej samej gałęzi. Nadaj tym osobom etykietę lub notatkę w serwisie. Powtórz dla kotwicy z innej gałęzi.
Po kilku przebiegach zobaczysz, że lista rozpada się na skupiska. Dopasowania, które nie trafiły do żadnego, to zwykle albo bardzo dalekie pokrewieństwa, albo linie, których w drzewie jeszcze nie masz — i te drugie bywają najciekawsze.
Jeśli możesz, poproś o test rodziców lub ich rodzeństwo. Test rodzica rozwiązuje problem przypisania natychmiast i w sposób, którego żadna analiza nie zastąpi: każde dopasowanie, które dzieli DNA z Tobą i z matką, jest ze strony matki. Test osoby z najstarszego żyjącego pokolenia ma zresztą wartość niezależną od bieżących poszukiwań — każde pokolenie w górę to więcej zachowanego DNA przodków i więcej wykrywalnych dopasowań.
Od skupiska do nazwiska
Przypisanie grupy dopasowań do gałęzi to dopiero połowa drogi. Teraz trzeba ustalić wspólnego przodka.
Przejrzyj drzewa osób w skupisku i szukaj powtarzających się nazwisk oraz miejscowości. Jeśli w kilku niezależnych drzewach wraca ta sama para przodków, masz hipotezę. Sprawdź ją w aktach: czy ta para mogła mieć potomków prowadzących do Ciebie, czy zgadzają się daty, czy parafia i miejscowość są spójne.
Zwróć uwagę, że drzewa dopasowań nie są dowodem. Znaczna część drzew publikowanych w serwisach genealogicznych powstała przez kopiowanie cudzych ustaleń bez weryfikacji. Błąd popełniony raz potrafi powielić się w kilkudziesięciu drzewach i wyglądać przez to na potwierdzony. Każde nazwisko, które chcesz wpisać do własnego drzewa, sprawdź w akcie.
Potwierdzenie i triangulacja
Wniosek jest mocniejszy, gdy opiera się na kilku niezależnych dopasowaniach z tej samej gałęzi, a nie na jednym. Jeśli trzy osoby, które nie są blisko spokrewnione między sobą, dzielą DNA z Tobą i wszystkie wywodzą się od tej samej pary przodków, hipoteza jest solidna.
Bardziej rygorystyczne podejście, nazywane triangulacją, wymaga dodatkowo, żeby wspólny materiał znajdował się u wszystkich tych osób w tym samym miejscu chromosomu. Wymaga to serwisu udostępniającego przeglądarkę chromosomów — nie wszystkie firmy taką mają, co bywa argumentem przy wyborze miejsca, do którego przenosisz surowe dane.
Jak to zapisać
Wynik DNA jest źródłem i należy go opisywać jak każde inne źródło. Zanotuj serwis, datę odczytu, identyfikator lub nazwę dopasowania, sumę wspólnych centymorganów, liczbę segmentów oraz to, na jakiej podstawie przypisałeś je do gałęzi. Bez tego za rok nie odtworzysz własnego rozumowania, a serwisy zmieniają wyniki po każdej aktualizacji algorytmu.
Rozróżniaj w zapisach trzy rzeczy: fakt zmierzony (dzielimy 214 cM), ustalenie udokumentowane (akt małżeństwa z 1878 roku potwierdza parę przodków) oraz wniosek (wobec obu powyższych przyjmuję, że jesteśmy kuzynami drugiego stopnia). Mieszanie tych poziomów jest główną przyczyną błędów, które potem wędrują po cudzych drzewach.
Kiedy powiedzieć, że to hipoteza
Uczciwa odpowiedź brzmi: dopóki brakuje ogniwa w dokumentach, mamy hipotezę, choćby DNA zgadzało się doskonale. Zdarza się, że pokrewieństwa nie da się udokumentować, bo księgi spłonęły albo nigdy nie powstały. Wtedy wniosek oparty na kilku niezależnych dopasowaniach jest najlepszym, co można osiągnąć — i należy go opisać właśnie w ten sposób, a nie jako ustalony fakt.
Źródła i dalsza lektura
Opracowanie redakcyjne przedstawiające sposób pracy. Zakres funkcji poszczególnych serwisów sprawdzaj bezpośrednio u nich, bo bywa zmieniany.